Wszyscy wiemy, że Demostenes – grecki mistrz retoryki – przezwyciężał wady wymowy mówiąc z kamykami w ustach lub powtarzając wersy podczas biegania. I a nie musiała dokonywać tak ekstremalnych wyczynów, ale zmierzyła się z podobną materią: przemówiła. Założenie było następujące: wygłaszamy mowę, odnajdując w „Antygonie” Sofoklesa wątki korespondujące ze współczesnością. Pojawiły się więc rozważania o granicy buntu, problemach moralnych, sposobach uprawiania polityki, a nawet feminizm. Swoją drogą- co sądzicie o podglądzie, że gdyby Antygona żyła w naszych czasach, walczyłaby z wszelkimi przejawami wykluczenia? Pojawiła się taka teza. Jak widać, było dużo emocji, trochę tremy i sporo zaskakujących opinii. Kolejny raz okazało się, że sztuka mówienia to potęga.










